W młodości abba Euprepiusz odwiedził pewnego starca i zapytał: "Abba, powiedz mi słowo: jak mogę być zbawiony?" A on mu odrzekł: "Jeśli chcesz być zbawiony, to kiedy odwiedzasz kogoś, nie odzywaj się pierwszy, póki cię nie zapytają". On, bardzo przejęty tymi słowami, padł na twarz i powiedział: "Ileż to ksiąg przeczytałem, a takiego pouczenia nie znalazłem nigdzie!" I odszedł wielce zbudowany. Apoftegmaty Ojców Pustyni Tom I str. 222

Dla czytelnika to co teraz przeczytał może zawierać nieznane słowa oraz słowa znane, ale w niecodziennym użyciu. AbbaStarzecSłowoApoftegmaty? Zacząć chciałbym właśnie od objaśnienia.

Zacznijmy od nakreślenia tła historyczno-geograficznego. Chociaż różne formy życia ascetycznego były znane już we wczesnych wspólnotach chrześcijańskich to nie były one tak oddzielone od głównego nurtu życia publicznego jak ruchy i wspólnoty egipskie wieku IV i V. Życie w tych pierwszych formach ascezy było przeżywane bardziej prywatnie. Tam właśnie, w egipskim eremos, odnajdujemy, o ile nie ścisłe początki, to dojrzałe formy życia oddzielnego od świata oraz życia zakonnego. Warunki geograficzne Egiptu wieków III, IV i V sprzyjały spontanicznemu wytworzeniu się tego rodzaju życia duchowego o którym teraz mówimy. Egipt podzielony był na dwie części - żyzną i gęstą zaludnioną ziemię przy Nilu oraz pustynię z rzadkim dostępem do wody. Czasami woda dostępna była tak nasycona sodą bądź solą, że była niezdatna do spożycia. Egipt IV wieku był pełen pozostałości po starożytnej cywilizacji - nieużywane świątynie, grobowce oraz kamieniołomy. Opuszczone wsie. Dawały one schronienie anachoretom. Nazwa pochodzi z greckiego anachoresis, czyli wycofać się albo odejście (np. z życia publicznego). Niekoniecznie musiało to dotyczyć dawniej, lub na początku tego zjawiska, tylko osób duchowych. Mogli to być rabusie, rolnicy uciskani podatkami, innego rodzaju uciekinierzy.

Ten nieprzyjazny teren dawał miejsce wytchnienia, odosobnienia oraz wzrostu cnót dla wielu ludzi, którzy chcieli doskonalić cnoty chrześcijańskie. Którzy czuli, że świat w którym żyją ciągnie ich w dół. Już pierwsze pokolenie egipskich ascetów znajdowało wsparcie a nawet ścisły sojusz z biskupami kościoła aleksandryjskiego. Chociażby św. Atanazego.

Równolegle ewoluowało życie oddzielonych anachoretów oraz żyjących w większych skupiskach cenobitów. Ok. roku 320 swój pierwszy klasztor zakłada Pachomiusz. Św. Antoni ok. roku 305 roku w Pispir zakłada najstarszy ośrodek dla mniej sformalizowanych ascetów. W przypadku miejsc takich jak Pispir (oraz wielce znaczących miejsc jak Nitria, Sketis i Cele) użycie właściwej nazwy nastręcza wiele trudności. Zakon, który jako pierwszy przychodzi nam do głowy nie znajduje tutaj zastosowania, gdyż były to grupy bardziej płynne. Nie znajdowano tutaj ścisłych reguł, które kierowały życie wspólnot cenobitycznych. Rola potrafiły zmieniać się w czasie. Sama architektura miejsc bywała różna w zależności od miejsca.

Wiatr historii, zmiana stosunków społeczno-polityczne, prześladowania religijne, percepcja społeczna oraz ataki np. Berberów, z czasem dobiły życie skupiska anachoretów. Nawet prowizoryczne mury dawały obronę od ataków. Sformalizowane, strukturyzowane życie dawało większą stabilność życia i niosło za sobą większy prestiż. Wiek VII przyniósł praktyczny koniec tego konkretnego sposobu życia. Jest to bardzo skrócony opis tego zjawiska, chętnych zapraszam do lektury wstępu do cytowanej przeze mnie książki, Apoftegmaty Ojców Pustyni.

Abba lub starzec jest to nauczyciel duchowy lub po prostu mędrzec. Abba oznacza ojciec, w tym przypadku jest to ojciec duchowy. Wielcy mędrcy duchowi tamtych czasów i miejsca byli nazywanie Ojcami Pustyni. Jeśli relacja między nauczycielem a uczniem była stała, to przypominała ona właśnie relacje ojca do syna i na odwrót. Tę terminologię odnajdziemy również w Piśmie Świętym. Na przykład:

Jeśli, synu, nauki me przyjmiesz i zachowasz u siebie wskazania, Prz 2, 1

Więc teraz, mój synu, posłuchaj: nie odstępuj od moich pouczeń Prz 5,7

Synu, przestrzegaj słów moich, moje nakazy przechowuj u siebie! Prz 7, 1

Ponadto, mój synu, przyjmij przestrogę: Pisaniu wielu ksiąg nie ma końca, a wiele nauki utrudza ciało. Koh 12, 12

Słuchaj mię, synu, zdobądź wiedzę i do słów moich przyłóż swe serce! Syr 16, 24

to jednak raczej proszę w imię miłości, skoro już jestem taki. Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa - proszę cię za moim dzieckiem - za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Flm 9-10

Apoftegmaty są słowem trudniejszym do przełożenia na nasze realia. Jest to coś pomiędzy cytatem a anegdotą. Jest zazwyczaj krótki tekst zawierający zazwyczaj jedną naukę. Jest to zapis dialogu lub jakiejś myśli danego świętego męża (lub kobiety, zwanej amma).

I teraz, być może, najbardziej bogate w znaczenia, cóż, słowo. Czyli słowo, będące tłumaczeniem greckiego logosLogos może faktycznie być tłumaczone po prostu jako słowo, ale również jako myślzamysł mowanauka. Na przykład: słowo Dekalog to dosłownie Dziesięć słówDeka, czyli dziesięć i logos czyli słowo. Technicznie rzecz ujmując, to słowo przetłumaczyć jako Dziesięć myśli, może nawet jako dziesięć rad. Zapamiętajmy to na później.

Kiedy uczeń lub gość danego mędrca prosił o słowo to chodziło właśnie o radę. Różnych apoftegmatach jest to ujmowane pytaniem: jak mogę się zbawić?. Dokonując tłumaczenia na język polski, który nie trąci w uszy katolika, otrzymujemy: Ojcze, daj mi radę jak mogę być zbawiony?.

Zatrzymajmy się i zastanówmy. Czy przyszedłbym do swoje sąsiada albo sąsiadki i zapytał o taką rzecz? Jak zareagowałbym sam, gdyby zadano mi takie pytanie. Są to przecież sprawy najwyższej wagi! Jaka relacja musi cechować osoby, które są związane z takim pytaniem? Najpewniej głębokie zaufanie. I wynikające z tego pełne posłuszeństwo.

Opowiadano o abba Janie Karle, że kiedy został mnichem, zamieszkał na pustyni z pewnym starcem Tebańczykiem. Otóż jego abba wziął suche drewno, wetknął je w ziemię i powiedział mu: "Codziennie podlewaj je dzbankiem wody, aż póki nie wyda owoców". A wodę mieli daleko, że wychodziło się po nią wieczorem, a wracało rano. I po trzech latach drewno ożyło i wydawało owoce. Starzec wziął te owoce, przyniósł do kościoła i powiedział braciom: "Bierzcie i jedzcie owoce posłuszeństwa". Apoftegmaty Ojców Pustyni Tom I str. 257

Rady, które znajdujemy niejednokrotnie na pierwszy rzut oka wydają się co najmniej dziwne. Zaskakujące, może nawet szokujące. Ale zawsze znajdują swoje prawdziwe znaczenie poprzez głębszy namysł albo cudowne okoliczności, które ukazują sens z czasem.

Mówiąc językiem współczesnym, taki abba był trenerem takiego człowieka. Który zajmował się rozwojem danego zawodnika. Kiedy trzeba było hamował go lub poganiał. Właściwością człowieka jest jego subiektywizm oraz to jaki potężny wpływ mają na niego, lub ją, emocje. Wiele wątpliwości i błędów targa duszą człowieka. Idący drogą Chrystusa adept narażony jest na wiele ataków szatana. Doświadczony człowiek z zewnątrz okazuje się nieoceniony, gdyż on tę drogę już przebył przed nami. Może nakreślić mapę jak trafić przynajmniej do tego miejsca, w którym jest.

Żeby nie być gołosłownym zajmijmy się treścią pierwszego cytatu. Przyjrzyjmy się słowom ben Syracha oraz św. Jakuba.

Gdy sitem się przesiewa, zostają odpadki, podobnie [okazują się] błędy człowieka w jego rozumowaniu. Piec wystawia na próbę naczynia garncarza, a sprawdzianem człowieka jest jego wypowiedź. Hodowlę drzewa poznaje się po jego owocach, podobnie serce człowieka - po rozumnym słowie. Nie chwal człowieka, zanim poznasz, jak przemawia, to bowiem jest próbą dla ludzi. Syr 27, 4-7

Mowa bogobojnego jest zawsze mądrością, głupi zaś zmienia się jak księżyc. Skracaj czas [przebywania] między nierozumnymi, a wśród mądrych przedłużaj! Syr 27,11-12

Wszyscy bowiem często upadamy. Jeśli kto nie grzeszy mową, jest mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także całe ciało. Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzidła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli sternika. Tak samo język, mimo że jest małym członkiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków, gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rzeczywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka natomiast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło niestateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stworzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie może, bracia moi! Czyż z tej samej szczeliny źródła wytryska woda słodka i gorzka? Czy może, bracia moi, drzewo figowe rodzić oliwki albo winna latorośl figi? Także słone źródło nie może wydać słodkiej wody. Jk 3, 2-12

Ileż to razy człowiek języka wpędził go w kłopoty? Ileż to razy człowiek ocenił zanim wysłuchał? Samokontrola człowieka, jego czuwanie jest jednym z najlepszych środków obrony przeciwko Złemu. Jeśli nie jesteśmy w ciszy i uwadze możemy nie dostrzec nadchodzącego ciosu. Pamiętajmy, że i na tej ziemi jesteśmy tylko w odwiedzinach. Wiele uwagi poświęcono samym konsekwencjom nierozważnej mowy. Ale o tym, być może, innym razem szerzej.

Niektórzy bracia pytali abba Makarego: "Jak mamy się modlić?" Starzec im odpowiedział: "Nie potrzeba gadaniny; ale wyciągnijcie ręce i mówcie: «Panie, zmiłuj się nade mną według Twej woli i wiedzy!» A w pokusie: «Panie, wspomóż mnie!» A Bóg sam wie najlepiej, co dla nas jest dobre, i zmiłuje się nad nami". Apoftegmaty Ojców Pustyni Tom I str. 323

Tutaj już dochodzimy do istoty rzeczy. Czasy jak zmieniały się, tak będą się zmieniać. Nie jesteśmy w stanie odtworzyć przeszłych ideałów życia duchowego. Nawet dzisiejsze zakony, o nawet najściślejszej regule, nie są tym co było kiedyś. Nie mogą się oddzielić tak w pełni od państwa w krajach cywilizowanych. Jednak niezmienny i pewny jest Bóg, który jest naszym Ojcem duchowym.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

Słowo wypowiedziane przez Ojca, było między nami, ale również zawsze jest z nami. Ponieważ jest jednym Bogiem. Jest dostępny dla każdego kto tego szczerze pragnie.

(...) Myślcie o Panu właściwie i szukajcie Go w prostocie serca! Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się takim, którym nie brak wiary w Niego. Mdr 1,1-2

Ojciec nasz dał nam Swego Syna, aby każdy mógł mieć życie wieczne(J 3, 15)! Pamiętajmy jednak, że ta relacja opiera się na pełnym zaufaniu, czyli posłuszeństwie. No obawiaj się, Pan wie z jakiego jesteśmy tworzywa i pokaże każdemu drogę, która jest dla niego (lub jej) do przejścia.

Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. J 14, 6

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». J 2,5

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Łk 11, 9

Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» Rz 8, 15

Zatem nie lękajmy się, szukajmy tej relacji. Z wiarą, nadzieją i miłością wołajmy:

Abba, powiedz mi Słowo!

Tomasz Puch

Oryginalna data publikacji: 1 marca 2026


Parafia w Kamienicy | Parafia Kamienica | #parafiawkamienicy | #transmisjamszy | kościół w kamienicy | diecezja tarnowska